Błąd

Baltic Cup 2011

W dniach 2-3 września 2011 odbył się w Szczecinie - bardzo dobrze znany wszystkim polskim kendokom - turniej BalticCup - Memoriał Ando Kozo, była to 12 edycja tychże zawodów które już na trwałe wpisały się w kalendarz PZK, tak naprawdę była to również swego rodzaju inauguracja nowego sezonu Kendo 2011/2012. W samym turnieju (kategorie DAN i KYU) brało udział około 70 zawodników i zawodniczek głównie z Polski i Niemiec, z Warszawskiego Stowarzyszenia Kendo wystartowała całkiem spora grupa zawodników i wszyscy co do jednego spisali się na medal - biorąc pod uwagę fakt, że jedynym przygotowaniem było parę treningów przed samymi zawodami.

Pierwszy rozegrany został turniej w kategorii KYU - gdzie 3 miejsce wywalczył KRZYSZTOF ZALEWSKI (1 Kyu), następnie mogli popisać się kendocy w kategorii DAN, a z racji zdobytych miejsc finałowa czwórka z kategorii Kyu. Po wielu zaciekłych i czasami bratobójczych pojedynkach w finale pokonując kolegę JACKA LIPIŃSKIEGO (3 Dan) z klubu Shodokan Warszawa, wygrał KRZYSZTOF BOSAK (3 Dan).

Przy okazji warto wspomnieć, że głównym sędzią zawodów był HIROSHI OZAWA Sensei 8 Dan Kendo Kyoshi a oprócz niego obecni byli również SHIGERU KAWAGUCHI 7 Dan Kendo Kyoshi, HISAO HORIGUCHI 7 Dan Kendo Renshi, JORG POTRAFKI 7 Dan Kendo, ANDRZEJ KUSTOSZ 6 Dan Kendo, ARTUR HESSEL 6 Dan Kendo, ARKADIUSZ IZDEBSKI 5 Dan Kendo (WSK) oraz wielu innych Sensei :)

Po uroczystym Sayonara Party i porannym niedzielnym keiko wszyscy zawodnicy szczęśliwie rozjechali się do swoich macierzystych klubów i mam nadzieję, że będziemy mogli się spotkać kolejny raz za rok w jeszcze większym gronie, tym razem w GDYNI.

Wiecej o profesorze Kozo Ando, którego pamięci jest poświęcony turniej tutaj.

DSC00503DSC00504DSC00505DSC00533

 
 

Profesor

Kozo Ando (20.VI.1940 - 8.X.2003)

 

Wspomnienie...

 

Właśnie minęło trzydzieści lat, gdy po raz pierwszy - od Takao Mizushimy - usłyszałem nazwisko "Ando". Takao Mizushima był japońskim studentem, który zaraz po przyjeździe do Polski założył w Łodzi pierwszą sekcję kendo. Dowiedziałem się wtedy, że w Japonii trenował na Uniwersytecie Waseda. Ando sensei - również absolwent Waseda - był jego instruktorem nie tylko na uczelni, ale także w Kobukan Dojo rodziny Ozawa. Przed wyjazdem z Japonii, Takao zwrócił się do Mistrza z prośbą o pomoc w realizacji swoich planów. Wspólnie radzili nad tym, jak na polskim gruncie zaszczepić japońską szermierkę. W rezultacie, kilka miesięcy później, sam zostałem wpisany w poczet uczniów Kobukanu.

 

Osobowość Ando sensei była tak silna, że zanim poznałem go osobiście w 1976 roku, sporo już o nim wiedziałem z opowieści Takao. To spotkanie zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Jego charakter, postawa, pewność wszelkich działań na Drodze Miecza i znakomity styl nie pozostawiały nikogo obojętnym. Moja znajomość z Mistrzem pogłębiała się wraz z jego kolejnymi, coraz częstszymi wizytami w Polsce. Był otwarty, pełen humoru, szczodry i obdarzony wyjątkowym talentem pedagogicznym. To wszystko mocno sprzyjało rozwojowi naszego kendo.

Niezwykle ciepło wspominam także atmosferę towarzyszącą treningom w Kobukanie, w czasie moich pobytów w Japonii. Wiem, że to uczucie podzielają wszyscy moi przyjaciele, którzy mieli okazję skorzystać z gościnności Ando sensei.

W 1981 roku Mistrz odwiedził nasz kraj dwukrotnie. Raz jako trener na letnim gasshuku w Busku Zdroju i raz jako główny gość na Międzynarodowym Turnieju Kendo w Gdyni, który odbył się na tydzień przed wprowadzeniem stanu wojennego. Tu - ze zrozumiałych względów - w naszych kontaktach osobistych nastąpiła kilkuletnia przerwa. Po raz kolejny spotkaliśmy się dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, i to nie w Polsce, lecz zagranicą, podczas Mistrzostw Europy.

Mniej więcej od połowy lat dziewięćdziesiątych Ando sensei bywał u nas co roku (czasami nawet dwa razy), przekazując swoją Drogę kolejnym pokoleniom polskich zawodników.

Ostatnią wizytę złożył w trzydziestą rocznicę istnienia kendo w Polsce. W październiku 2003 roku poprowadził kilka treningów i był arbitrem głównym na turnieju o Puchar Bałtyku, w Dziwnowie.

Nigdy nie zapomnę tego spotkania, ćwiczeń, ji-geiko i wspólnej żeglugi jachtem w piękny jesienny dzień. Podczas rejsu zobaczyliśmy ogromnego orła bielika w locie.

Ando sensei powiedział, że pierwszy raz w życiu widzi orła na wolności. Po paru dniach okazało się, że ów pierwszy raz był zarazem ostatnim.

Wiadomość o śmierci Ando sensei była i jest ogromnym szokiem dla mnie i dla wszystkich jego przyjaciół w Polsce. Wiem, że nigdy już się nie spotkamy, ale Duch i nauki Mistrza na zawsze zostaną z nami.

 

Andrzej KUSTOSZ (6 dan)

Szef Techniczny Polskiego Związku Kendo

Dodatkowe informacje